fbpx
Okładka podcast 7

#7 | Architektura Wysp Owczych

17 maja 2021

Kinga Eysturland, Marcin Michalski i Łukasz Łach dzielą się swoimi spostrzeżeniami na temat farerskiej architektury, jej najciekawszych przykładów z przeszłości jak i teraźniejszości nie pomijając przy tym projektów nieudanych. Dowiecie się na jakich metrażach żyją Farerzy, czym się otaczają i jak lubią mieszkać. Zapraszamy.

Wysłuchaj na:


Transkrypcja odcinka

Specjalne podziękowania za transkrypcje dla Barbary Nowickiej!

Cześć! Ja jestem Łukasz Łach i prowadzę Klub Miłośników Wysp Owczych FAROE.PL, a to jest podcast Wyspy Owcze Bez Tajemnic, gdzie wraz z Kingą Eysturland z facebookowego profilu Polonia Farerska opowiadamy o najbardziej tajemniczym archipelagu w Europie. Zapraszamy!

[ŁŁ] Cześć! WItamy bardzo serdecznie w kolejnym odcinku podcastu “Wyspy Owcze Bez Tajemnic”. Witają Was…

[KE] Kinga Eysturland

[ŁŁ] I Łukasz Łach! Oczywiście bardzo nam miło! Będzie z nami, choć korespondencyjnie Marcin Michalski i będziemy dzisiaj opowiadać o farerskiej architekturze. Kiniu, cieszę się, że jesteś z powrotem, nie było Cię przez dwa odcinki. Gdzie jesteś? Opowiedz coś!

[KE] Chciałabym powiedzieć, żeby to pasowało do podcastu, że jestem na Wyspach Owczych, ale jestem akurat na Teneryfie, gdzie trochę się wygrzewam, objadam owocami i warzywami mając w perspektywie rychły powrót do mrożonek. [śmiech] Dzięki! Cieszę się, że mogę tu znowu być na antenie i pozdrawiam bardzo wszystkich stęsknionych!

[ŁŁ] Właśnie, bo przecież były lamenty… “Gdzie jest Kinia?!? Gdzie jest Kinia?!?”. Więc odpowiadamy na zapotrzebowanie, Kinia wróciła, zostań, bądź z nami! Będziemy mówić o architekturze. Kiniu, podejmiemy tę architekturę oczywiście z kilku perspektyw., ale zacznijmy od tego, jak się mieszka na Wyspach Owczych. W jakich warunkach mieszkają Farerzy?

[KE] Na pewno na Wyspach Owczych mieszka się teraz bardziej komfortowo, niż kiedykolwiek w historii i to co na pewno charakteryzuje społeczeństwo, to są duże metraże, duże domy. Dużych domów jest mnóstwo i mówię o metrażach takich jak 300 metrów kwadratowych, albo wręcz więcej. WYnika to oczywiście z tego, że rodziny są bardzo liczne i jest dużo dzieci, a także z tego, że pogoda jest kiepska i spędzamy na WYspach Owczych dużo czasu w domu. Sama mieszkam na niecałych 300 metrach kwadratowych. Oczywiście są tutaj plusy dodatnie i plusy ujemne takiego metrażu, bo jednak łatwiej zachować higienę psychiczną, ale z drugiej strony niestety dużo sprzątania przede mną. Na pewno mieszka się teraz bardzo komfortowo, a Farerzy przywiązują ogromną wagę do designu, mebli. Farerzy to straszni gadżeciarze, więc lubią różne drogie ozdoby, wazony, figury, świeczniki i tutaj też dominują designerskie marki jak Georg Jensen, czy Rosendahl, głównie marki skandynawskie. Na pewno to wszystko wygląda ładnie, spójnie, jasno, jest dużo światła, dużo drewna. Jest to design z wysokiej półki.

[ŁŁ] Minimalistyczne. Pamiętam, że mnie uderzyło, widząc te wielkie domy, które pomimo swojej wielkości zawsze wydawały mi się bardzo lekkie, gdy po raz pierwszy zobaczyłem, jak te domy są budowane. Zobaczyłem, że to nie jest drewniana konstrukcja, tylko to są domy betonowe. Ma to oczywiście swoją przyczynę w fakcie, że jesteśmy na wyspie, więc nie byłoby sensu przywozić żadnych pustaków, cegieł, czy drewna i po prostu łatwiej przywieźć cement. To są olbrzymie metraże, pogoda jest niesprzyjająca, więc często przebywamy w domu, ale nie zawsze tak było, prawda? Ci z Was, którzy dotrą kiedyś do jakiś opuszczonych miejscowości na Wyspach Owczych, chociażby do Skarð i będą się przyglądać zabudowaniom, które są przy jeziorze Sørvágsvatn, zaraz za lotniskiem, to zobaczą tam mały kamienny… ale jak to nazwać, nawet nie budyneczek, szałas…

[KE] Nie, to może bardziej takie szopy. Tym bardziej, że one dzisiaj są w większości wykorzystywane jako szopy na narzędzia czy osprzęt do owiec. Masz rację, bo wystarczy udać się do jakiejkolwiek restauracji na Starym Mieście w Tórshavn, Aarstova, Barbara czy Ræst są położone w takich starych budynkach. Ostatnio miałam przyjemność być w Aarstova, gdzie obsługiwał nas kelner, który miał 1,9 m. Ten biedny chłopak był praktycznie przez cały czas zgięty w pół, bo ludzie dawniej byli dużo niżsi i dla nich wysokość sufitu 1,75 m to było aż nadto. Ale współcześnie, przez ten dobrobyt na Wyspach Owczych, ludzie są wyżsi i trochę jest im za nisko w tych starych budynkach. Ale charakterystyczne jest też to, że są tam bardzo, bardzo niskie stropy i takie marynarskie schody.

[KE] O tak! Takie trapy! Tak, tak, tak! Byłam nawet w domku na Starym Mieście w Tórshavn, gdzie nie było schodów, a było coś na kształt drabiny, która prowadziła do sypialni będącej na poddaszu. Wejście na górę to jeszcze pół biedy, ale rano schodzenie, jeszcze jak człowiek był taki nie do końca rozbudzony, było wręcz niebezpieczne!

[ŁŁ] Albo siusiu w nocy.

[KE] O, dokładnie! To są takie wręcz akrobacje cyrkowe, które wówczas na tych schodach trzeba wykonywać.

[ŁŁ] Teraz szukając, przeglądając ostatnio ofertę Airbnb i booking.com widać co raz mocniej nowy trend, że Farerzy coraz częściej zagospodarowują do mieszkania garaże na łodzie. Prawda? W Twojej miejscowości w Klaksvík praktycznie większość tych garaży, które są od Twojej strony, są zagospodarowane. Naprawdę fajnie to wygląda!

[KE] Tak, tak! Te garaże nazywają się “nest” i chyba najpiękniejsze, jakie widziałam na Wyspach Owczych, to są nowe nesty w Leirvik. Tam jest pięć różnokolorowych nestów, dwa z nich są dostępne na wynajem na Airbnb, trzy są prywatne, ale wyglądają przepięknie, niczym taka tęcza nad wodą! 

[ŁŁ] Tak! Są przy samym porcie, przy betonowym nabrzeżu choć mnie się to akurat nie podoba, choć rzeczywiście zawsze zwracam na nie uwagę ilekroć tamtędy przejeżdżam. Mnie się podobają stare, szczególnie na Vágar jest ich dużo, zaraz przy porcie z którego odpływa prom na Mykines, jest kilka takich nestów. Są niesamowicie zrobione i pięknie oszklone. Czyli mówiąc krótko, współczesna farerska architektura mieszkaniowa to minimalizm, prawda? Minimalizm, duże powierzchnie, obrazy…

[KE] Tak, tak! I tu warto jeszcze wspomnieć, że takim kultowym elementem farerskiego salonu jest landschaft farerski! Musi być obraz z jakimś krajobrazem z Wysp Owczych i z reguły ludzie chętnie wieszają w salonie widoczek przedstawiający, albo ich rodzinną miejscowość, albo miejscowość z której pochodzą dziadkowie, czy inni przodkowie. I to jest taki trend! Akurat w moim salonie nie ma żadnego widoczku farerskiego. Muszę to zmienić!

[ŁŁ] Ale masz za to niesamowite okna!

[KE] Widoczek mam na żywo za oknem! Tak, dokładnie!

[ŁŁ] O to chodzi! I to jest bardzo, bardzo ciekawe! Dobrze! Jeżeli mówimy o architekturze mieszkaniowej to warto wspomnieć o bardzo widocznym trendzie, czyli o tym, że Farerzy mieszkają jednak głównie w domach jednorodzinnych, a budynki  wielorodzinne,to jest ostatnie 10 lat czy 5 lat. Jak Farerzy zapatrują się na mieszkanie w bloku? Czy to jest coś w co wchodzą naturalnie? Czy jest sto zok jak na Grenlandii, gdzie tych Inuitów pakowano bloków wielorodzinnych i oni się tam absolutnie nie odnaleźli? Podałem tutaj dwie skrajności i pewnie w przypadku Wysp Owczych jesteśmy gdzieś pośrodku.

[KE] Bloki na pewno nie są standardem, ale Farerzy powoli się do nich przyzwyczajają. Na przedmieściach Torshavn, głównie w Argir i trochę w Hoyvík bloków zaczyna być trochę więcej. Nie są to bloki, które znamy z polskiego podwórka, tylko to też jest wszystko ładne, nie jest aż tak wielopiętrowe i wygląda to przytulnie. Tam z reguły mieszkają Farerzy, którzy już mają staż z zagranicy, jeżeli chodzi o mieszkanie w bloku. Ludzie, którzy jakiś czas pomieszkali na przykład w Kopenhadze, czy Londynie i oni są już nauczeni mieszkania w zamkniętej przestrzeni. Natomiast masz rację, że tutaj dominuje kultura domów i czasami te domu też są dzielone, tylko że w poziomie i na przykład mamy jedną rodzinę mieszkającą na parterze a drugą rodzinę na pierwszym piętrze, czy na przykład dziadkowie na parterze, a rodzice z dziećmi na piętrze. To funkcjonuje bardzo dobrze i jest standardem na Wyspach Owczych.

[ŁŁ] Gdy mówimy o architekturze może warto, żebyśmy wspomnieli też o nieudanych farerskich inwestycjach, bo takich jest kilka. Niech to będzie wstęp do udanych farerskich inwestycji architektonicznych! [śmiech] [KE] Zaczniemy od dziegciu, a potem przejdziemy do miodu.

[ŁŁ] Bardzo dobra kolejność! No ja mam kilka przykładów. A ty? Od czego byś wyszła? 

[KE] Pierwsze, co przychodzi mi do głowy od razu, to jest bardzo nieudana inwestycja na przedmieściach Klaksvík, we wsi Ánirnar, jeszcze na wyspie Borðoy. Wybudowano tam osiedle domków jednorodzinnych, które już samym kształtem są nieudane, bo wyglądają jak karmniki albo jak kurniki i tak mniej więcej nazywają je okoliczni mieszkańcy. Założenie było takie, żeby domki ulokować na stoku, dzięki czemu mieszkańcy będą mieli piękny widok na wyspę Kunoy i na wyspę Kalsoy. A tymczasem Ci biedni ludzie mają przed oczami rybackie statki, kontenerowce, głównie rosyjskie, które nie dość, że cały dzień przeładowują rybę, to jeszcze strasznie hałasują. Jest tam też dużo spalin, bo silniki cały czas pracują. Gdy się okazało, że na tych rosyjskich statkach jest bardzo dużo marynarzy zakażonych koronawirusem, to też na mieszkańców tego osiedla padł blady strach. Na dodatek początkowo ceny domów były tam bardzo wysokie, dom kosztował tam ponad 2 miliony koron, ale nikt nie chciał ich kupować, więc ceny trochę poszły w dół. Gdyby nie to, że ówczesna pani burmistrz się tam przeprowadziła, co nadało temu osiedlu trochę prestiżu, to myślę, że chętnych by niestety nie było na tę nieszczęsną lokalizację. 

[ŁŁ] Dokładnie! To osiedle wygląda przedziwnie, domków jest kilkanaście i są szeregówki ustawione kaskadowo. Rzeczywiście miejsce jest przedziwne, bo to zresztą jest przy drodze, prawda? Nie dość, że jest hałas od drogi prowadzącej na północ w kierunku Viðareiði, dodatkowo ten port, a jeszcze dodatkowo małe wysypisko, sortownia śmieci.

[KE] Tak! Przecież jeszcze przeniesiono tam niedawno ten skupik nieszczęsny. Dokładnie! Więc to osiedle to jest oko cyklonu. 

[ŁŁ] Przedziwne miejsce, zdecydowanie!

[KE] A jeszcze powiem Ci, że inną nieudaną inwestycją, tyle że nie z mieszkalnych jest Glasir, czyli taki farerski uniwersytet, czy właściwie połączenie różnych szkół, które wszystkie przeniesiono do tego budynku, a budynek wygląda….

[ŁŁ] Poczekaj, zatrzymajmy się… Będzie oczywiście zdjęcie do tego na Youtube, ale powiedzmy jak on wygląda, bo to jednak bardzo charakterystyczny budynek w Tórshavn. 

[KE] Tak! Jest to największa farerska inwestycja budowlana w historii Wysp Owczych. Budynek w kształcie walca, ogromny, oszklony, widać go z wielu punktów stolicy. Słońce odbija się pięknie w szybach i wygląda to wszystko fantastycznie. Projektantem była pracownia Bjarke Ingels, znany i uznany duński architekt. Wydawało się, że nic nie może pójść źle, ale niestety, to co świetnie by się sprawdziło w Nowym Jorku czy w Kopenhadze to na Wyspach Owczych nie dało rady. Zimą jest tam za zimno, ponieważ jest to takie akwarium i ciężko ogrzać tak duży budynek całkowicie oszklony, a z kolei latem mamy tam wręcz efekt cieplarniany, bo gdy tylko świeci słońce to w środku robi się ogromny upał, właśnie jak w akwarium.

[ŁŁ] Kiedy jedzie się tuż obok hotelu Føroyar obwodnicą Torshavn i przejeżdża się właśnie obok tego charakterystycznego budynku Glasir, widać całą perspektywę miasta. Tam, w tej perspektywie, wyłaniają się szeregówki w Áargeil. Czy wiesz coś na ten temat? Bo one pojawiły się niedawno, wyglądają jak taka narośl w strukturze miasta. Nie wiesz, czy to się odbiło jakimś echem? Bo to jest nowa inwestycja, prawda?

[KE] Mhm. Ta inwestycja nie jest jeszcze nawet ukończona, z tego co wiem, bo nawet byłam tam niedawno i jeszcze widziała, że cały czas są dobudowywane poszczególne elementy. Kilka lat temu było głośno o tej akurat inwestycji, bo niestety materiały budowlane, które tam wykorzystano były słabej jakości. Ludzie się powprowadzali, a pojawiały się jakieś pęknięcia w murach, pękały regipsy. Wiadomo, budynek pracuje na wietrze, a konstrukcja była zbyt chybotliwa. Nie wiem, nie jestem architektem, ani budowlańcem tym bardziej, więc nie wiem, co mogło pójść nie tak, ale pamiętam, że to było nawet we farerskich wiadomościach i była to taka sensacja.

[ŁŁ] Te szeregówki w Áargeil, czyli przedmieściach stolicy i to nowe osiedle domów wielorodzinnych jak się jedzie w kierunku Kirkjubøur to są dwa takie elementy w krajobrazie farerskiej stolicy, które się ewidentnie wyróżniają i przełamują schemat zabudowy jednorodzinnej.

[KE] Tak, zdecydowanie! Ale akurat te bloki w stronę Kirkjubøur, o których powiedziałeś, akurat bardzo mi się podobają. Mają taki nawet trochę reykjavicki klimat. Ale powiem Ci, że też jak oni je wybudowali i oddali je do użytku, to też nie mogli sprzedać wszystkich mieszkań tak od razu. Więc mimo wszystko zainteresowanie było takie duże jak deweloper się spodziewał.

[ŁŁ] Trzeba też powiedzieć o tym, że jednak bardzo dużo osób, które mieszkają na wyspach zewnętrznych ma mieszkanie w Tórshavn, prawda?

[KE] Albo w Klaksvík! Zależy jakie wyspy, bo jednak większość z Fugloy czy Svínoy ma bazę w Klaksvik. To bardziej ci ze Skúvoy czy Hestur mają bazę w Tórshavn.

[ŁŁ] Klaksvik, czyli drugie co do wielkości miasto na Wyspach Owczych, stolica wysp północnych. Dobrze! To skoro mówiliśmy o czymś nieudanym, to powiedzmy może teraz o czymś udanym. Jakie są według Ciebie najbardziej udane i najbardziej ciekawe pod względem architektonicznym budynki na Wyspach Owczych?

[KE] Moim ulubionym budynkiem, ze wszystkich, które są na Wyspach Owczych, jest to budynek mieszkalny na wyspie Suðuroy, we wsi Froðba, który odkryłam zupełnie przypadkiem jadąc na Heliport na Suðuroy i nagle mym oczom ukazał się budynek z drewnianą elewacją i dachem, który był jawnie inspirowany operą w Sydney. Byłam w szoku, bo jednak Farerzy nie lubią tak bardzo odstawać. Oni są tacy, że wolą się nie wyróżniać, a jeżeli się nawet wyróżnią w jakimś minimalnym stopniu. Natomiast tutaj stwierdziłam: “Kurcze, ten, kto ten dom zaprojektował i go wybudował to wykazał się ogromną wręcz odwagą i chwała im za to!” 

[ŁŁ] Czy ten budynek nie otarł się o kicz? To nie było kiczowate?

[KE] Na pewno jest coś w nim kiczowatego, ale z drugiej strony jest to dla mnie coś tak oryginalnego! Mi by do głowy nawet nie przyszło, żeby zbudować dom inspirowany operą w Sydney! Przypomnijmy jeszcze, że architektem opery w Sydney był Jørn Utzon, który był Duńczykiem, więc zostajemy mimo wszystko w nordyckich klimatach.

[ŁŁ] Hmm… ciekawe, ciekawe. Kiedy myślę o moich ulubionych, bo jest ich kilka, budynkach na Wyspach Owczych, to to co mi się zawsze najbardziej podoba w tamtym skandynawskim klimacie, to jednak ten minimalizm. Pamiętam szok, jakiego doznałem będąc pierwszy raz w protestanckim kościele, ale to akurat nie było na Wyspach Owczych tylko w Niemczech, ale porównując wnętrze kościoła katolickiego z protestanckim to to jest szokujące. Jeżeli nie byliście nigdy w kościele protestanckim, a będziecie mieli okazję być na Wyspach Owczych, to koniecznie wejdźcie do kościoła świętego Olafa w Kirkjubøur. Malutki, skromny, najstarszy kościół na Wyspach Owczych. Kamienny, ale wypełniony drewnem z pięknymi obrazem Mykinesa. To mi się tam podoba najbardziej, czyli podoba mi się ta prostota, ale z drugiej strony też takie ciepło, które jest w środku, taki klimat, który sprawia, że czujesz się tam po prostu komfortowo. To mi się podoba najbardziej we farerskiej architekturze i ten kościół jest tego idealnym odzwierciedleniem. Mam kolejny przykład, ale może zrobimy wymianę i teraz ty? Może masz coś jeszcze?

[KE] Jeżeli chodzi o budynki użyteczności publicznej to tutaj moim zdecydowanym faworytem jest Dom Nordycki, czyli dom kultury nordyckiej w Tórshavn, ponieważ jest to moim zdaniem idealny przykład budynku i architektury, która wytrzymała próbę czasu. Ten budynek wybudowany w latach osiemdziesiątych w ogóle się nie zestarzał i to zarówno jeśli mówimy o jego bryle, zewnętrznej części, jak i wnętrzach. Wchodząc tam dzisiaj, nadal wszystko jest takie wysmakowane, eleganckie i takie nordyckie, wręcz na wskroś. Także to jest świetny przykład i jeśli będziecie w Tórshavn to jest wizyta obowiązkowa, a z reguły Dom Nordycki jest otwarty, nawet jeżeli nic się tam nie dzieje, w sensie wydarzeń kulturalnych. Jest tam kawiarnia, można tam coś wypić, coś zjeść. Koniecznie zajrzyjcie!

[ŁŁ] Dom Nordycki, czyli nordycki dom kultury o którym wspominaliśmy w poprzednim odcinku. Nawiązując do tego klimatu, czyli do budynków, które się nie zestarzały i które właśnie może przez swój minimalizm i prostotę są ponadczasowe, to takim budynkiem, moim zdaniem, jest też Hotel Føroyar. Może jego bryła z zewnątrz nie robi takiego porażającego wrażenia, o tyle klimat jaki jest w środku jest absolutnie nie z tej ziemi. Jeżeli nie będziecie gośćmi tego hotelu, to pewnie trudno będzie Wam spenetrować tę przestrzeń. Byłem kiedyś gościem tego hotelu i pamiętam zrobił na mnie niesamowite wrażenie. To jest podłużna, niewysoka, bardzo ciekawie wpisana w krajobraz budowla, która ma schodkowy kształt. Dach jest pokryty trawą i dlatego pięknie się wpisuje we wzgórze na którym jest usytuowany. Jest stamtąd fenomenalny widok, no i te wnętrza… Wnętrza wysmakowane, proste, minimalistyczne. Coś pięknego!

[KE] Ale też bardzo designerskie! Tam są wspaniałe obrazy na ścianach, które mają wartość artystyczną i na pewno Hotel Føroyar wytrzymał próbę czasu, bo na tej arenie jest już dobrych kilka lat. Natomiast myślę, że te dwie nowe inwestycje czterogwiazdkowe, Brandan i hotel Hilton, również dadzą radę, dlatego że…

[ŁŁ] Tylko zauważ… OK, zgodzę się. Jak patrzysz na te budynki jako coś, co jest oderwane od przestrzeni na której zostały usytuowane, to ok. Ale jeśli patrzę na te budynki, ale nie tylko na nie, ale też na przestrzeń dookoła nich, to są pomyłką. Przynajmniej moim zdaniem. 

[KE] Na pewno Hotel Føroyar wygrywa widokiem, to na 100%. Ale z drugiej strony goście często skarżą się, że niestety, ale odległość dzieląca centrum miasta od hotelu jest straszna i zwłaszcza powrót wieczorem pod górkę do hotelu jest mordownią. Tutaj akurat Brandan i Hilton wygrywają lokalizacyjnie.

[ŁŁ] Zgadzam się, ale jednak ja jadę na Wyspy Owcze będąc gotowym na to, że będę musiał łazić [śmiech] i chcę mieć widoki, widoki, widoki! Ale to jest moje zdanie i trzeba rzeczywiście to bardzo mocno wziąć pod uwagę decydując się na jakiś hotel, bo rzeczywiście Hotel Føroyar jest usytuowany pięknie, aczkolwiek trochę niewygodnie. Dobrze! Kolejnym moim takim budynkiem, który ostatnio niesamowicie mnie zaskoczył, to jest nowa inwestycja mieszkaniowa w Gásadalur. Gásadalur to jeszcze do niedawna, do 2007 roku, odcięta miejscowość na wyspie Vágar. Jest tam bardzo charakterystyczny wodospad, który przyciąga tłumy. Ci z Was  którzy wykażą się nutą eksploratora i nie wystarczy im widok wodospadu to na pewno będą eksplorować tę miejscowość. Tam na północnym krańcu miejscowości natrafią na bardzo charakterystyczny budynek. To są dwie takie stodółki, bardzo popularny teraz sposób budowania również w Polsce, czyli dom typu stodoła, połączone takim łącznikiem z niesamowitymi przeszkleniami i z pięknym, niesamowitym widokiem na Mykines, na Tindhólmur. Zwróćcie uwagę na ten budynek! Kiedy go pierwszy raz zobaczyłem to stwierdziłem: “No! Tak chciałbym mieszkać!”, ale mieszkam na 47 metrach we Wrocławiu. [śmiech] No ale cóż… więc to jest zdecydowanie, jeśli myślę o moich ulubionych budynkach na Wyspach Owczych, jeden z moich ulubionych budynków. Masz coś jeszcze na myśli? Masz coś jeszcze w głowie?

[KE] Nie.

[ŁŁ] No dobrze, to dwa pytania. Co sądzisz o budynku Urzędu Gminy w Gøta, w dwóch Gøtach w zasadzie? Jak będziecie na Wyspach Owczych, to jest to bardzo charakterystyczny budynek. Urząd Gminy, który jest budynkiem-mostem, jest rozpostarty między dwoma brzegami rzeki i po jednej stronie rzeki jest jedna gmina, a po drugiej stronie jest druga gmina. Projekt autorstwa pracowni Henning Larsen, również uznani architekci. Idea jest ciekawa, kształt i forma też w jakiś sposób niesamowita. Co ty na ten temat sądzisz? Czy w tej formie sprawdziła się funkcja? Może masz jakieś informacje na ten temat?

[KE] Tak, tak! To jest budynek gminy Eystur (Eysturkommuna), czyli jest to gmina, która łączy Gøtę i Leirvík. Ratusz stał się oczywiście nagle dumą gminy Eystur i ludzie specjalnie przyjeżdżają, żeby sfotografować ten budynek, żeby wręcz przejść przez jego dach, bo tak jak mówisz budynek znajduje się nad potokiem i dach pełni funkcję mostu, więc  jest to świetne połączenie zarówno prostej, eleganckiej  formy, ale równocześnie nadanie budynkowi funkcji użytkowej, organicznej, gdzie on się staje częścią krajobrazu. I to jest super! Natomiast ten ratusz ma też historię kontrowersyjną, ponieważ mieszkańcy byli zszokowani ceną tego budynku. Budowa tego budynku, plus oczywiście projekt, łącznie wszystko wyniosło ponad 50 milionów koron.

[ŁŁ] Auu… a przecież budynek jest niewielki, prawda?

[KE] Dokładnie! Więc pojawiły     się takie głosy, czy nie jest to przerost formy nad treścią i przerost kosztów nad treścią, bo jednak za takie pieniądze można wybudować z 10 domów i to takich wypaśnych, jednorodzinnych. A tutaj tak naprawdę wszystko poszło na ratusz. Może gmina tam trochę zachachmęciła, a może pieniądze rozeszły się trochę na boki… Nie wiem. Ale z drugiej strony Eysturkommuna jest jedną z najbogatszych gmin na Wyspach Owczych. Tam mieszka multum różnych kapitanów i tak dalej, więc widocznie stać ich na postawienie takiego drogiego budynku. Muszę jeszcze dodać, że w Gøta jest drugi, równie kontrowersyjny budynek i jest to kościół w Gøtugjógv. Zbudowany w bardzo modernistycznych stylu, piękny ołtarz ze szkła autorstwa Trondura Paturssona. Ale niestety, kiedy przeprowadziłam się na Wyspy Owcze, to zamieszkałam na początku właśnie w Syðrugøta i wówczas odniosłam wrażenie, że ludzie wcale nie są zadowoleni z tego kościoła. I mało tego, gdy na coś brakowało finansów w gminie, to wiele osób używało takiego stwierdzenia: “A, bo cała kasa poszła na ten kościół w Gøta!” My dzisiaj może postrzegamy ten kościół jako coś takiego “wow”, ale pamiętam, że zaraz jako on powstał, to wcale to nie było takie oczywiste, że ta inwestycja będzie uważana za udaną.

[ŁŁ] Ten kościół, jego forma, jakoś nigdy nie przyciągała mojej uwagi, aczkolwiek ten ołtarz jest niesamowity i zawsze próbuję wejść do środka i go zobaczyć. Polecamy Państwu kościół w Gøta i jego niesamowity, minimalistyczny, szklany, witrażowy ołtarz. Piękna, piękna sprawa! No dobrze, a powiedz mi co z budynkiem wielorodzinnym w Twoim rodzinnym Klaksvík? Co ty o tym sądzisz? Bo to też jest jakaś, może nie chciałbym powiedzieć narośl, ale to jest coś, co przełamuje jednak formę, która była do tej pory. Co sądzisz o tym budynku? Jak się tam mieszka? On powstał w bardzo charakterystycznym miejscu, co nie mówić, lokalizacyjnie jest idealnie usytuowany, dlatego że Klaksvík jest miejscowością, która jest usytuowana wokół fiordu.

[KE] W kształcie litery U i ten kształt niestety sprawia, że ciężko określić jednoznacznie centrum miasta.

[ŁŁ] Ale przez to, że ten budynek jest na spodzie tej litery U, jednak jest tak jakby w centrum, prawda?

[KE] Tak, ale widzisz to wynika z tego, że gmina Klaksvík ogłosiła konkurs na nowe centrum miasta. Nadesłano wiele projektów i projekt centrum miasta wygrał Henning Larsen i ten budynek zwany Biskupstorg, czyli targ biskupi, jest tak naprawdę pierwszym budynkiem z całej serii, która jest w tym projekcie. To się wszystko będzie jeszcze powoli rozszerzać. Jest to też pierwszy taki duży budynek z mieszkaniami w naszej gminie, dlatego że tak jak wspominaliśmy Farerzy wolą domy niż mieszkania, ale teraz mamy kryzys mieszkaniowy, więc już każde M1, M2, M3 jest na wagę złota. Tak się składa, że byłam tam na dniu otwartym, gdzie można było sobie wejść, obejrzeć puste mieszkania, jeszcze zanim wprowadzili się pierwsi lokatorzy. Właścicielem jest gmina i ludzie wynajmują mieszkania od gminy. Ceny czynszu zaczynają się od niecałych 7000 koron a najdroższe mieszkanie kosztuje ponad 11 000 koron. To nie są nawet mieszkania własnościowe. Muszę powiedzieć, że budynek z zewnątrz wygląda naprawdę pięknie, estetycznie i czysto, a na dole będą lokale usługowe, na razie jest tam tylko Banknordik, ale mają się tam przenieść kawiarnie i sklepy, ale niestety w środku wyglądało to kiepsko. Mieszkania mało ustawne, dużo skosów, bardzo nieporadne rozwiązania i ja na przykład nie chciałabym tam mieszkać, bo nawet nie miałabym gdzie tam trzymać wszystkich moich rzeczy. To jest mieszkanie dla ludzi, którzy mają jeden fotel, stoliczek, świecznik i nie mają ubrań,[śmiech] tylko mają wieszak, stelaż i kilka ciuchów. Tacy skrajni minimaliści. Ja z moim maksymalizmem nie mogłabym się tam odnaleźć.

[ŁŁ] Nie byłem niestety w środku tego budynku. Z zewnątrz jest rzeczywiście ciekawy, Warto jeszcze wspomnieć, że jest zbudowany na takiej sztucznej wyspie, prawda? To był taki nasyp, który…

[KE] Tak! To jest nasyp, który powstał wskutek tunelu między Eysturoy i Borðoy i cały gruz z tego wyrycia przewieziono do Klaksvík i udało się uzyskać tak kwadrat ziemi.

[ŁŁ] Na tej samej zasadzie powstał budynek, który jest zaraz obok, też chyba na takim nasypie, budynek Domu Starców, który też jest bardzo, bardzo ciekawy i z zewnątrz absolutnie nie przypomina domu starców. Wygląda to raczej jak dość monumentalny budynek użyteczności publicznej, zdawałoby się że to jest właśnie jakiś ratusz. W pierwszej chwili myślałem po prostu, że jest to po prostu lokalny ratusz.

[KE] Ale to nie ty jeden, dlatego że wielu moich turystów myślało, że jest to teatr albo jakiś uniwersytet, biblioteka albo opera, a tymczasem jest to nowy Dom Starców.

[ŁŁ] Super! Dobrze, mam nadzieję, że zainteresowaliśmy Was tematem farerskiej architektury. Tak jak powiedzieliśmy na wstępie, będzie z nami jeszcze Marcin Michalski, który nie może być z nami fizycznie, ale wiemy, że nagrał swoje spostrzeżenia i swoje opinie na temat farerskiej architektury, które będziecie mogli właśnie w tym momencie usłyszeć. 

[KE] Tak jest, oddajemy głos Marcinowi!

[MM] Dzień dobry wszystkim słuchaczom! Cześć Kinga! Cześć Łukasz! Na Wyspach Owczych nie brakuje fascynujących architektonicznych realizacji i jest ich coraz więcej. Pierwsze miejsce, do którego udałbym się i polecałbym jego zobaczenie to jest stary spichlerz solny na wyspie Suðuroy. Łapiemy prom w Tórshavn, dwie godziny rejsu na południowe rubieże Wysp Owczych, docieramy do portu docelowego i niedaleko portu stoi wielki budynek i trudno go przegapić. Spichlerz solny, dawno temu mieściło się w nim 10 mln ton soli, przypływała z Afryki, z Europy Południowej. Dziś jest przerobiony na miejsce kultury, Salt – Sound Art & Live Theatre, odbywają się tam różnego rodzaju koncerty, sztuki teatralne, działa kawiarnia. Można zajrzeć w czwartki, piątki i soboty między 12 a 17, napić się czegoś ciepłego, zjeść słodkości. Bardzo fajne miejsce z niesamowitą historią, też miejsce, które przetrwało dzięki determinacji współczesnych architektów, współczesnych marszandów kultury, ponieważ już było skazane na zagładę, niszczało. Jak ja tam byłem 10 lat temu to było zagrzybiałe i chyliło się ku upadkowi, natomiast zmartwychwstało, działa dalej i jest fascynującym miejscem do obejrzenia i do podziwiania, jak można wskrzesić budowlę. Ten zrewitalizowany budynek starego spichlerza Salt jest jednym z jaskrawych przykładów rozkwitu nowoczesnej farerskiej architektury. Natomiast w trakcie podróży przez archipelag warto mieć oczy szeroko otwarte, nie tylko wobec tak spektakularnych realizacji, ale także w przypadku budynków użyteczności publicznej. Jedną z najnowszych realizacji w Tórshavn jest nowa szkoła Skúlin á Fløtum w zachodniej części miasta, na wzgórzu. Warto się tam udać, ponieważ dach tej szkoły jest udostępniony dla zwiedzających, dla spacerowiczów i ze szczytu dachu roznosi się wspaniały widok na stolicę, na wyspę Nólsoy, na ocean. Na pewno jest to miejsce, które warto odwiedzić! Tych z Państwa, których interesuje zwiedzanie Wysp Owczych szlakiem miejsc ciekawych architektonicznie, zachęcam do wizyty na stronie Stowarzyszenia Architektów Wysp Owczych, www.ark.fo. Tam nie zabraknie inspiracji i nie zabraknie adresów, miejsc, które warto odwiedzić, tych także najnowocześniejszych. Natomiast warto pamiętać, że nowoczesna farerska architektura to są tak naprawdę niedawne dekady. Ojcem farerskiej architektury jest Jákup Pauli Gregoriussen, mężczyzna, rocznik 1932. Zaprojektował między innymi budynek Biblioteki Narodowej w Tórshavn i to też jest obszar który warto odwiedzić, bo niedaleko biblioteki mamy szpital, a nad szpitalem, wydaje mi się, najbrzydsze budynki na całych Wyspach Owczych, czyli cztery bloczki przy ulicy Eirargarður. One są teraz dobrze widoczne w trailerze do filmu farerskiego “Skál”, który w ostatnim tygodniu był szeroko reklamowany w internecie. Te cztery bloki nad szpitalem w Tórshavn to jest obraz szpetoty, obraz tego, jak nie należy budować, ale też bardzo ciekawy fragment Torshavn, taki zupełnie nie-farerski. A kiedy już ochłoniemy od klimatu blokowisk przy szpitalu w Tórshavn, warto wrócić do centrum tego miasta, gdzie nie brakuje miejsc przytulnych, przyjaznych turystom, miejsc, gdzie człowiek wypoczywa, gdzie czuje się dobrze, gdzie ta architektura rzeczywiście jest na ludzką miarę i pomaga nam w docenieniu piękna Wysp Owczych. Zapraszamy serdecznie w te miejsca, zapraszamy do własnych odkryć a na pewno będziecie Państwo zaskoczeni, jak wiele ciekawych architektonicznie miejsc na mapie Wysp Owczych można znaleźć, odkryć samemu i cieszyć się pięknem tego archipelagu! Dziękuję serdecznie, pozdrawiam i do usłyszenia!

[ŁŁ] Bardzo Wam serdecznie dziękujemy i zapraszamy na kolejne odcinek, który ukaże się już za dwa tygodnie! A za dwa tygodnie to ja już będę na Wyspach Owczych, z czego się bardzo, bardzo cieszę bo zaczynamy nasz sezon. Zobaczymy, może jakość nagrania będzie trochę inna… nie wiem, nagram szmer farerskiego wiatru! 

[KE] O właśnie! Bardzo dobrze! Ja też dziękuję za dzisiaj, vit hoyrast!

[ŁŁ] Do zobaczenia i do usłyszenia! Pozdrawiamy! Hej!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments