Okładka podcast 9

#9 | Podsumowanie sezonu turystycznego 2021

18 października 2021

Wraz z końcem sezonu turystycznego wracamy z nową porcją dźwięków, szumów i stuków z Wysp Owczych. W pierwszym odcinku po wakacyjnej przerwie krótkie podsumowanie letnich przygód, których doświadczyliśmy wspólnie z gośćmi naszych tegorocznych wycieczek. A było ich sporo! Zdradzamy nasze plany nowe programy, które planujemy zaoferować Wam w przyszłym roku, a także przedstawiamy garść najświeższych wiadomości z archipelagu. Zapraszamy :)!

Wysłuchaj na:


Transkrypcja odcinka

Specjalne podziękowania za transkrypcje dla Barbary Nowickiej!

Cześć! Ja jestem Łukasz Łach i prowadzę Klub Miłośników Wysp Owczych FAROE.PL, a to jest podcast Wyspy Owcze Bez Tajemnic, gdzie wraz z Kingą Eysturland z facebookowego profilu Polonia Farerska opowiadamy o najbardziej tajemniczym archipelagu w Europie. Zapraszamy! 

[ŁŁ] Cześć!

[KE] Witajcie! 

[ŁŁ] Dzień dobry! Witamy po wakacyjnej przerwie! KIedy nas nie było, to nie było tak, że byliśmy leniwi i się obijaliśmy, tylko ciężko pracowaliśmy.

[KE] Tak jest, tak jest! I tutaj trzeba zaznaczyć, że ostatni odcinek poprzedniego sezonu nagrywaliśmy na Wyspach Owczych, na żywo i pierwszy odcinek nowego sezonu również nagrywamy siedząc przy stole w moim domu w Klaksvik, patrząc sobie w oczy, uśmiechając się do siebie i robiąc różne śmieszne rzeczy.

[ŁŁ] Robimy jeszcze inne rzeczy, ale nie będziemy o nich mówić, bo chcemy powiedzieć o tym, że dzisiaj właśnie skończyliśmy nasz sezon! Dzisiaj właśnie z samego rana wyjechała ostatnia, 24-ta nasza tegoroczna grupa i też dlatego wracamy do podcastu. Skoro wyjechała nasza ostatnia grupa to chcielibyśmy krótko podsumować tegoroczny sezon. Od tego chcielibyśmy zacząć. Opowiemy Wam też trochę o tym, jak wyglądało lato na Wyspach Owczych, bo trochę się działo. Trochę też się działo z takiej polskiej perspektywy i myślę, że kilka tematów może Was zainteresować. Na wstępie chcielibyśmy podziękować naszym turystom, których było ponad 150! Wszystkich mocno pozdrawiamy i mamy nadzieję, że bawiliście się tak dobrze jak my, bo my bawiliśmy się naprawdę, naprawdę nieźle.

[KE] Wyśmienicie! Bardzo dziękujemy za wspólny czas, wycieczki, nocne Polaków rozmowy, czasami nawet przy czymś mocniejszym.

[ŁŁ] No było kilka pijaństw! Co tu dużo ukrywać! 

[KE] To się wytnie! [śmiech] No i jak zawsze musimy podkreślić, że na Wyspy Owcze przyjeżdżają ludzie nietuzinkowi, żądni przygód, miłośnicy Północy, fotografii i takich wyspiarskich społeczności. Dla nas obcowanie z takimi jednostkami to jest czysta, czysta przyjemność!

[ŁŁ] Interesujący ludzie, po prostu, za którymi zawsze idą ciekawe historie, dlatego nasza praca, którą bardzo, bardzo lubimy, czyli oprowadzanie wycieczek i organizowanie tego wszystkiego, z jednej strony pozwala nam doświadczać Wyspy Owcze po raz kolejny i pozwala nam też poznawać ludzi i to jest super! Bardzo Wam mocno dziękujemy! Ale chcielibyśmy też podziękować kilku innym osobom, które nie były uczestnikami naszych wycieczek, a sprawiły że ten sezon był bardzo, bardzo ciekawy i wyjątkowy. Po pierwsze pozdrawiamy z tego miejsca Uleczkę!

[KE] Uli bardzo, bardzo dziękujemy za wsparcie, zarówno logistyczne jak i moralne! [śmiech] [ŁŁ] No to chyba warto wspomnieć o tym, że niedługo ukaże się książka Uli.

[KE] Tak, tak, tak!

[ŁŁ] Urszula Chylaszek.

[KE] Zapamiętajcie to imię i nazwisko, bo będzie o nim głośno! Będzie to reportaż z Wysp Owczych opowiadający o relacjach, związkach, seksie w tym jakże małym, ciekawym i konserwatywnym, jakby nie patrzeć, społeczeństwie.

[ŁŁ] A że to temat ciekawy, wiedzą o tym nasi turyści, bo tutaj na Wyspach Owczych relacje damsko-męskie mają kontekst, którego nie ma w Polsce, więc to może być bardzo, bardzo ciekawy temat. Nie będziemy spoilerować i odsyłamy do książki, która ukaże się wkrótce. 

[KE] Książka Uli ukaże się chyba w przyszłym roku nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.

[ŁŁ] Ok, dobrze! Trzymamy kciuki w takim razie!

[KE] Poza tym musimy wspomnieć, że do naszej ekipy Faroe.pl dołączyło dwóch nowych przewodników…

[ŁŁ] Ojojojoj! [śmiech] Tak! Trzeba chyba na wstępie powiedzieć, no bo jest starszy, o Marcinie Michalskim. Marcin Michalski był przewodnikiem tegorocznych wycieczek i będzie przewodnikiem przyszłorocznych wycieczek. Marcin Michalski, czyli autor pierwszego reportażu na temat Wysp Owczych.

[KE] Tak! Współautor. I zauważyliśmy, że większość naszych gości przyjeżdża już przygotowanych i są po lekturze tej książki. “81:1 Opowieści z Wysp Owczych” Marcin Michalski, Maciej Wasielewski – jeśli jeszcze nie czytaliście, w co wątpię, to oczywiście sięgnijcie. Lektura obowiązkowa! Marcin w tym roku w zupełnie inny sposób niż ty, Łukaszu, przekazywał wiedzę o Wyspach Owczych naszym gościom, ale było w tym coś takiego poetyckiego…

[ŁŁ] To jest największy pasjonat Wysp Owczych jakiego znam! 

[KE] Tak, tak, zdecydowanie!

[ŁŁ] On potrafi się rozpłynąć nad szczegółami, nad którymi ja nigdy bym się nie rozpłynął. To na pewno jest taki rodzaj pasji, który zaraża. Pozdrawiamy Marcina i zapraszamy na wycieczki z Marcinem!

[KE] I bardzo się cieszymy, że mamy Cię na pokładzie!

[ŁŁ] Tak jest! Kolejnym przewodnikiem jest Tomasz Macherzyński, który kiedyś był uczestnikiem naszej wycieczki. [dźwięk uderzonej szklanki] Aż zadzwoniły dzwony! [śmiech] [KE] Gong! [śmiech] [ŁŁ] Wyszła moja wrodzona ciapowatość! [śmiech] Wymachiwałem długopisem i uderzyłem w kubek, więc przepraszam! Tomasz Macherzyński, który był uczestnikiem naszych wycieczek i stał się naszym współpracownikiem. Tomasz robi genialne zdjęcia, ale też dał nam się poznać jako człowiek zwariowany, dlatego że na Wyspach Owczych oświadczył się swojej przyszłej małżonce, którą z tego miejsca też również mocno pozdrawiamy!

[KE] Tak, pozdrawiamy Tomka i Kasię, Kasię i Tomka! Tutaj trzeba też nadmienić, że w tym roku również mieliśmy jedne zaręczyny wśród naszych turystów.

[ŁŁ] W ogóle w tym roku wydarzyło się bardzo dużo ciekawych rzeczy i to nie tylko zaręczyny. Również warto wspomnieć o tym że w tym roku na Wyspy Owcze zawitało kilka polskich jachtów. Poznaliśmy trzy polskie załogi. To były ekscytujące spotkania i bardzo mocno pozdrawiamy! Po pierwsze, załoga Selmy! Słynny jacht Selma Expedition i bardzo ciekawi ludzie! Pozdrawiamy kapitana pana Piotra Kuźniara, ale też Filipa Kołodzieja z Patagonii, który później był kapitanem na Patagonii. Dzięki Filipowi jedna z naszych grup miała okazję przepłynąć wokół przylądka Kunoyarnakkur. Czy dobrze wymówiłem?

[KE] Bardzo dobrze.

[ŁŁ] Świetnie!

[KE] Aż jestem w szoku!

[ŁŁ] W 20…. No nieważne! [śmiech] Więc Patagonia, więc Selma, ale też była załoga Malaiki.

[KE] Tak jest!

[ŁŁ] Pozdrawiamy bardzo!

[KE] Pozdrawiamy Kilę i Pawła! Też nietuzinkowe osoby, ich nietuzinkowe załogi i na pewno była to dla nas również duża przyjemność poobcować z nimi. Zwłaszcza dla mnie, osoby żeglującej, to naprawdę było miłe przeżycie odwiedzić polskie jachty i przepłynąć się po farerskich wodach. To chwile niezapomniane!

[ŁŁ] Dla mnie najbardziej ciekawe było móc spotkać się z ludźmi, którzy w dojrzałym wieku zdecydowali się bardzo odważnie zmienić swoje życie i spędzić resztę życia na morzu. To jest niesamowicie ciekawe i bardzo, bardzo inspirujące! Jeszcze raz bardzo mocno dziękujemy i pozdrawiamy! Ale to nie tylko załogi polskich jachtów, które poznaliśmy czy zaręczyny, ale też miały tutaj miejsce 70-te urodziny! Pozdrawiamy bardzo Romualda!

[KE] Tak, tak, tak! I umówiliśmy się na 104-te urodziny Romualda!

[ŁŁ] Taki jest plan! Trzymamy kciuki, żeby się udało ten plan zrealizować! Nie możemy nie wspomnieć o ciekawej akcji. Nasi turyści coraz częściej chodzą na różnego rodzaju mecze. Zabieramy turystów na mecze, na mecze reprezentacji Wysp Owczych. Dała się poznać nie tylko nam, ale też całej farerskiej publice, Sylwia, którą z tego miejsca również pozdrawiamy!

[KE] Pozdrawiamy! Sylwia tak żarliwie kibicowała reprezentacji Wysp Owczych, że odziana we farerską flagę Merkið przebiła się do sektora ultrasów i tam przejęła bęben jakiegoś miłego Farera i żarliwie, żarliwie kibicowała. Potem, gdy otworzyliśmy portal z wiadomościami to zdjęcie Sylwii otwierało galerię z meczu. Myślę, że to piękna pamiątka! Niestety Owcze przegrały ten mecz, bo to był mecz Izrael – Wyspy Owcze, zakończył się 4:0, więc Farerzy opuścili stadion w smutnym nastroju.

[ŁŁ] No tak, ale myślę, że nasi turyści opuścili go w dużo lepszych nastrojach bo akcja była bardzo, bardzo ciekawa i można powiedzieć, że Sylwia wyssała energię. [śmiech] [KE] Ja myślę, że ona zaraziła energią farerskich ultrasów.

[ŁŁ] Dobrze, idźmy w tym kierunku w takim razie. Warto też wspomnieć o Wiktorze, który…

[KE] Który się tutaj zaręczył, po pierwsze! Pozdrawiamy Wiktora i Magdę i liczmy na zaproszenia na ślub… ale to już tak przy okazji! [ śmiech] Wiktor tutaj doprowadził prawie że do zamknięcia jednej z kawiarni… nie no, oczywiście żartuję tutaj.

[ŁŁ] I to jeszcze uchodzącej za najlepszą! To jest tak w ogóle palarnia kawy, prawda?

[KE] Tak, to jest palarnia kawy. Nazywa się “Brell” i znajduje się w Torshavn i oni się pozycjonują na speciality coffee. Wiktor, który okazał się takim znawcą, koneserem dobrej kawy, kiedy tylko powiedziałam mu, że to jest takie miejsce, które należy odwiedzić, to od razu się tam udał. Okazało się, że jednak ta palarnia kawy wcale nie umie robić, że mieli źle nastawiony młynek i dzięki Wiktorowi, który naprawił kilka błędów technicznych i dał kilka wskazówek praktycznych, w “Brellu” mają już dobrą kawę. Także jeżeli będziecie, to do “Brella” jak najbardziej można już iść. A wszystko to za sprawą Wiktora!

[ŁŁ] Tak! Ich komunikacja marketingowa pokrywa się teraz z rzeczywistością dzięki Wiktorowi. Super! Dobrze! Co jeszcze? Chcielibyśmy Wam jeszcze trochę powiedzieć o naszych planach na przyszłość. Słuchamy naszych turystów i w przyszłym roku będą również 24 terminy. Ale planujemy kilka nowości!  Co to będą za nowości, Kiniu?

[KE] Przede wszystkim Wyspy Owcze Bez Pośpiechu. To będzie program, który powstał…

[ŁŁ] To program wbrew mojej naturze, ale ok! [śmiech] [KE] Tak! To program, który powstał troszeczkę na fali obserwacji naszych gości, ponieważ jednak nasze wycieczki charakteryzują się dość dużym tempem i zauważyliśmy, że dla niektórych osób to tempo jest po prostu zbyt wysokie i zbyt intensywne. Jest na przykład za dużo chodzenia i ludzie wymiękają i czują się zmęczeni po kilku tak intensywnych dniach. Czasami jeszcze pogoda daje w kość, więc postanowiliśmy wyjść naprzeciw z propozycją spokojniejszą, łagodniejszą, czyli wolniejsze tempo…

[ŁŁ] Napawamy się miejscem…

[KE] Tak! Więcej czasu w poszczególnych miejscach, piknik, kawka z widokiem, leżaczek ale oczywiście jest przy tym normalne zwiedzanie.

[ŁŁ] Plan jest taki, że każdy na wstępie dostanie swój własny rozkładany fotel, więc będziemy jeździć z rozkładanymi fotelami. Każdy będzie miał swój rozkładany fotel i bardzo dużo czasu będziemy spędzać siedząc, patrząc w nicość, inspirując się nawzajem trzymając się za ręce… kto wie? Kto wie, co z tego wyjdzie, ale idziemy właśnie w tym kierunku.

[KE] Myślę, że trzeba jeszcze może w niektórych miejscach wprowadzić odczyty farerskiej poezji, żeby…

[ŁŁ] Po farersku!

[KE] Tak! [śmiech] Wyspy Owcze Bez Pośpiechu to na pewno jest propozycja dla tych, którzy chcą spokojniej, trochę mniej, ale dłużej i dosadniej. Myślę, że to jest fajna opcja i na coś takiego sama bym się zapisała, bo ja nie cierpię chodzić po górach. Jeśli ja, to już Wyspy Owcze Bez Pośpiechu. 

[ŁŁ] Według mnie to jest program dla tych, którzy chcą się po prostu napawać lokalnością, czyli miejsc odwiedzimy na pewno mniej, ale spędzimy w nich więcej czasu napawając się szczegółami. Będzie też dużo przestrzeni na własną eksplorację, własne przeżywanie. Wkrótce program ukaże się na stronie internetowej i będziemy Was informować! To jeden temat. A drugi temat, drugi pomysł, który chcemy wprowadzić to Wyspy Owcze +. To będzie program wzbogacony o high-light mówiąc krótko, takie, które byłyby niemożliwe do samodzielnej organizacji przez turystów przyjeżdżających na własną rękę na Wyspy Owcze. 

[KE] Ten program jest droższy, ale jest też w jakimś stopniu bardziej ekskluzywny, zawiera elementy, których nie ma w standardowym programie. To na pewno propozycja dla osób z większym budżetem, które chcą przeżyć tutaj coś takiego wręcz luksusowego.

[ŁŁ] Co planujemy? Po pierwsze wybierzemy się na jedną z najodleglejszych wysp Stóra Dímun, gdzie mieszka tylko jedna rodzina i będzie to wycieczka, która nie jest możliwa do samodzielnej organizacji, dlatego że Stóra Dímun jest wyspą do której jedyną formą komunikacji jest komunikacja helikopterowa, gdzie trzeba tam zostać dwa czy trzy dni. My tam spędzimy popołudnie wraz z lokalną rodziną. Wybierzemy się również do restauracji KOKS, do restauracji, która uchodzi za najlepszą na Wyspach Owczych, restauracji z dwoma gwiazdkami Michelin. Wybierzemy się na wycieczkę helikopterem, taką wycieczkę typowo krajoznawczą. Będzie jeszcze kilka innych elementów! Spędzimy noc, może w opuszczonej miejscowości a może w jednej z najpiękniejszych miejscowości na Wyspach Owczych… Program będzie pełen atrakcji, które tak jak powiedziałem na wstępie, nie są możliwe do samodzielnej organizacji, a przez to że robimy już te nasze wycieczki paręnaście lat, to my sobie z tym chyba jakoś poradzimy.

[KE] Poza tym chcemy też nawiązać współpracę z lokalnymi farmerami, tak żeby wszystkie nasze wycieczki mogły zaznać troszeczkę wiejskiego, farerskiego życia od podszewki.

[ŁŁ] Lokalność, lokalność! Zależy nam na tym, żebyście doświadczali lokalnej kultury. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że będzie mały sklep! Otwieramy mały sklep na stronie Faroe.pl, będą dostępne magnesy…

[KE] Zaprojektowała je Ula, więc jeszcze raz ogromne podziękowania i uznanie dla talentu Uli! Na razie mamy dwa typy magnesów i jeden to farerska para w strojach narodowych, a drugi to maskonur i na obu napis Faroe Islands.

[ŁŁ] Tak jest! Są piękne, mówiąc krótko! Będą jeszcze naszywki, będą plakaty, będą czapki i będziemy tę ofertę rozszerzać. 

[KE] Sklep będzie na fanpage’u Faroe.pl na klubowym Facebook’u. 

[ŁŁ] Tak jest! To tyle jeśli chodzi o nasze podsumowanie lata i naszych wycieczek, ale warto też wspomnieć co się wydarzyło na Wyspach Owczych i co się tutaj działo.

[KE] Działo się bardzo dużo! To był bardzo, bardzo intensywny sezon, pomimo tego że wciąż czuć było echa koronawirusa, choć oczywiście były one oczywiście stłumione w porównaniu z kontynentalną Europą.

[ŁŁ] Ale turystów było bardzo dużo.

[KE] Turystów było bardzo dużo, a testowanie na lotnisku miało miejsce do 31. sierpnia, czyli cały sezon Farerzy testowali przyjezdnych. Odwołane zostały praktycznie wszystkie imprezy masowe poza Ólavsøką, czyli świętem narodowym, Dniem Świętego Olafa i wtedy do Torshavn przybyły tłumy. Odbył się tylko jeden festiwal muzyczny, mianowicie Voxbotn, również w Tórshavn. Natomiast Summar Festival w Klaksvik, G!Festival w Syðrugøta i festiwal country w Sørvágur, wszystkie te imprezy zostały niestety odwołane.

[ŁŁ] Na Wyspach Owczych pojawili się też polscy celebryci…

[KE] Tak jest! Był to Grzegorz Krychowiak, który przyjechał tutaj zaraz po EURO. Mam nadzieję, że Grzegorz Krychowiak te bilety zarezerwował już po fakcie odpadnięcia Polski z imprezy, a nie przed. [śmiech] Ale oczywiście nie posądzamy pana Krychowiaka o żadne złe intencje.

[ŁŁ] Nie, to profesjonalista! Krycha, pozdrawiamy! [śmiech] [KE] Tak! I była jeszcze Jessica Mercedes, blogerka modowa z Kubą Karasiem, muzykiem.

[ŁŁ] Oni byli ostatnio, kilka dni temu…

[KE] Tak i trafili jak kulą w płot, jeżeli chodzi o ten przyjazd, bo akurat podczas ich pobytu… a nie, kilka dni przed ich przyjazdem miał tutaj miejsce pewien precedens o którym było głośno w mediach, mianowicie mord na tysiącu… ile tam było? 1428 sztuk delfinów. Rzeczywiście była tutaj fala hejtu. Zresztą nawet na naszych profilach Instagramowych, mierzyliśmy się z pewnymi niewybrednymi komentarzami.

[ŁŁ] Bardzo agresywnymi, takimi, które naprawdę… To było przekroczenie jakiejś linii, szczerze mówiąc.

[KE] Tak, tak! Dlatego ja te komentarze, jak nie kasowałam, to je po prostu zgłaszałam jako mowę nienawiści. No i niestety Jessica i Jakub dostali rykoszetem. Oskarżono ich o wspieranie tego procederu, że biernie tutaj odpoczywają, że nie zabierają jakiegoś stanowiska. Osobiście uważam, że to jest skandal, bo oni byli tutaj prywatnie, nie przyjechali tutaj na żadną współpracę, nie promowali tego miejsca i po prostu przyjechali sobie odpocząć, porobić jakieś foty dla siebie, do swoich współprac. Uważam, że to wiadro pomyj, które zostało wylane na Jessicę Mercedes to jakieś nieporozumienie. 

[ŁŁ] Tak! A co się konkretnie wydarzyło? Wydarzyło się to, że zostało zabitych ponad 1400 delfinów. Delfinów, czyli nie grindwali, które zazwyczaj są ofiarami grindu. Trzeba przyznać, że Farerzy na pełnej świadomości czasami odławiają inne gatunki niż grindwale. Sam słyszałem o orkach.

[KE] Ale z drugiej strony chciałabym tutaj powiedzieć, że to wydarzenie odbiło się szerokim echem również wśród samych Farerów.  Wiele osób potępiało to polowanie z tego względu, że… zresztą nawet mistrz grindu, ten cały szeryf nie wyraził zgody na to polowanie.

[ŁŁ] To powiedzmy, bo może nie wszyscy z was słyszeli nasz ostatni odcinek, gdzie dość szeroko opowiadaliśmy o grindzie, to powiedzmy, kto to jest. Podajmy cały kontekst.

[KE] No więc jest grindaformaðurin, który jest szeryfem, starostą…

[ŁŁ] Reżyserem też. [śmiech] [KE] [śmiech] On jest osobą, która odpowiada za prawidłowy przebieg i przeprowadzenie polowania.

[ŁŁ] Grindu w danym regionie Wysp Owczych, bo jest ich kilku.

[KE] Oni są tutaj podzieleni regionami. Ten starosta nie wydał zgody na to polowanie, ponieważ stwierdził, że jest za duże stado, na brzegu jest zbyt mało osób i jest to po prostu trudne w realizacji i niepotrzebne, tym bardziej, że są to delfiny, a nie grindwale. Delfiny są dużo mniejsze, więc jest mniej mięsa, a poza tym one nie mają tego spiku, nie mają tłuszczu. Nie było to opłacalne nawet z takiego już czysto konsumpcyjnego punktu widzenia. Ale grupa Farerów, która była wtedy na plaży stwierdziła wtedy, że wie lepiej i poszli za głosem sumienia.

[ŁŁ] Zewu Północy.

[KE] Tak, Zewu Północy! I mówili: “Damy radę! Damy radę! Robimy to!” No i zrobili. Jak widać zrobili krzywdę całemu narodowi w jakimś stopniu.

[ŁŁ] Ale to też pewnego rodzaju głos w dyskusji o grindzie, tutaj w lokalnej dyskusji, prawda? Przez tą sytuację na pewno coraz więcej Farerów jest jednak przeciwnych polowaniom. Na pewno ta sytuacja sprawi, że grind… Już widać na horyzoncie…

[KE] Nie, nie sądzę… nie widzę tego! Tym bardziej, że zaraz tydzień po tym polowaniu ukazał się numer gazety Dimmalætting i na okładce były krwawe sceny z tego polowania. Właściwie trudno nazwać to grindem, bo grind jest wtedy, gdy polujesz na grindwale, natomiast to są delfiny, więc to trzeba nazwać po prostu polowaniem. Ukazał się artykuł opisujący całą tę sytuację, to zajście i byłam bardzo ciekawa i od razu kupiłam ten numer Dimmalætting. Byłam bardzo ciekawa jaką narrację wybiorą Farerzy, czy będą się bronić…

[ŁŁ] Farerzy…taką narrację wybrał redaktor Dimmalætting .

[KE] Jasne! Ale w jakimś sensie to są gazety opiniotwórcze i ludzie to czytają. Sosialurin i Dimmalætting mają tutaj dużą poczytność. Przeczytałam ten artykuł i byłam troszeczkę zawiedziona. Jednak oczekiwałam chyba jakiegoś większego bicia się w piersi a tymczasem ten autor artykułu na zimno kalkulował i stwierdził twardo, że jako Farerzy mamy prawo korzystać z zasobów, które nas otaczają, czyli mamy prawo odławiać ryby, mamy prawo polować na grindwale, natomiast następnym razem musimy się po prostu zastanowić, czy każde polowanie nam się opłaca, bo to nam się ostatnio nie opłaciło.

[ŁŁ] PR-owo.

[KE] Jest to w jakimś sensie dla mnie takie wyrachowane podejście, że nie myślimy o ekologii, tylko myślimy o wizerunku. Także nie, ja nie widzę tutaj żadnego końca polowań, ale myślę, że może będzie ich mniej, bo oni będą może rozkminiać trzy razy, zanim się zabiorą za akcję.

[ŁŁ] To, czy Farerzy są ekologiczni, to w ogóle osobny temat, bardzo ciekawy temat na podcast i myślę że możemy kiedyś coś na ten temat nagrać. Co o tym sądzisz?

[KE] Jasne!

[ŁŁ] To jest ciekawy aspekt, bo jednak kraj nordycki i wydawałoby się bardzo ekologiczny, a z tą ekologią jest różnie. Ale abstrahując od tego, to sytuacja, która miała miejsce, czyli polowanie na delfiny, odbiło się bardzo szerokim echem nie tylko w Polsce, ale też w całej Europie. Teraz, bo to też nowość, mieliśmy grupy międzynarodowe, właśnie wyjechała grupa z Dubaju, i to był też pierwszy temat o który zostaliśmy zapytani, bo jednak ten negatywny PR na temat Wysp Owczych rozpełzł się wszędzie.

[KE] Tak, oni nawet wspominali nawet, że w dubajskich, emirackich mediach również były newsy opisujące te polowanie i akurat kiedy oni tutaj przyjechali i było to raptem dwa czy półtora tygodnia po polowaniu, to znajomi na Instagramie pytali wręcz złośliwie: “Po co tu przyjeżdżacie?”, “Po co promujecie to miejsce?”. Oni też odczuli taki hejt na własnej skórze.

[ŁŁ] No właśnie! Ale parę tygodni temu miał też miejsce typowy grind w Klaksvik, czyli w miejscu, gdzie jesteśmy zakwaterowani, w miejscu, gdzie Kinga ma dom i zakwaterowane są nasze grupy.

[KE] Tak, to był pierwszy tydzień sierpnia, czyli prawie dwa miesiące temu. Rzeczywiście było to duże wydarzenie, bo grind w Klaksvik odbywa się bardzo, bardzo rzadko, a ostatni miał chyba miejsce pięć lat temu. Pół miasta stało w porcie i całe zajście miało miejsce w zatoczce na małej plaży obok Domu Starców. Tłumy wyległy na wybrzeże, żeby obserwować całą akcję. Pamiętam, że zapytaliśmy naszych turystów, czy chcą zobaczyć tę krwawą jatkę i zdecydował się tylko pan Marek. 

[ŁŁ] Tak jest! Pamiętam rozmowę z panem Markiem… pozdrawiamy z tego miejsca pana Marka! Pan Marek, który zwiedził pół świata i wiem, że podobała mu się wycieczka, bo udało się zrobić bardzo wiele ciekawych rzeczy i wrażenia miał bardzo pozytywne, to kiedy rozmawiałem z nim o jego wrażeniach, już na koniec, to to co zobaczył w jakiś sposób zdominowało jego myślenie i jego wspomnienia z tej wycieczki.

[KE] Jasne, jasne! Dlatego wiesz, to co się zobaczy, ciężko później odzobaczyć, prawda? I jak wspominaliśmy już w podcaście o grindzie, gdyby zapytać ludzi, czy mają ochotę na wizytę w rzeźni, to pewnie większość powiedziałaby, że nie, wiedząc, czy właściwie mając pojęcie, co tam można zobaczyć. Natomiast ludzie tutaj mówią tak, zgadzają się na coś, czego do końca nie są w pełni świadomi i potem nie są w stanie odzobaczyć tych krwawych scen.

[ŁŁ] Tak jest! Tyle tytułem podsumowania. Będziemy publikować nasze podcasty raz na dwa tygodnie, tak jak miało to miejsce do tej pory. Serdecznie Wam dziękujemy i zapraszamy na kolejny odcinek już wkrótce! Wszystkiego dobrego, bawcie się dobrze i słyszymy się niedługo!

[ŁŁ] Siemaneczko!

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments