Okładka podcastu nr 11

#11 | 18 Końców Świata – Mykines

24 listopada 2021

Drugi odcinek serii „18 Końców Świata” przeniesie Was na Mykines – wyspę na zachodnim skraju archipelagu. Piękną i niedostępną, do niedawna dziką, a od kilku lat pełną turystów. Zapraszamy na opowieść o jej tajemnicach i nieznanych historiach, bo choć Mykines to farerska prowincja, to jednak zawsze bardzo wibrująca. To tutaj przyszedł na świat największy malarz Wysp Owczych Sámal Joensen-Mikines i to tutaj powstał jeden z pierwszych fareskich basenów. Wreszcie tutaj toczy się najważniejsza w ostatnich latach dyskusja – czy turystyka to szansa czy zagrożenie dla archipelagu. Zapraszamy!

Wysłuchaj na:


Transkrypcja odcinka

Specjalne podziękowania za transkrypcje dla Barbary Nowickiej!

Cześć! Ja jestem Łukasz Łach i prowadzę Klub Miłośników Wysp Owczych FAROE.PL, a to jest podcast Wyspy Owcze Bez Tajemnic, gdzie wraz z Kingą Eysturland z facebookowego profilu Polonia Farerska opowiadamy o najbardziej tajemniczym archipelagu w Europie. Zapraszamy! 

[ŁŁ] Dzień dobry, cześć i czołem! Kolejny odcinek, trzeci nowego sezonu…

[KE] I nowego cyklu – 18 Końców Świata! 

[ŁŁ] Tak jest! Tym razem…

[KE] Po burzliwej dyskusji i debacie i długich negocjacjach postanowiliśmy udać się na przeciwległy kraniec Wysp Owczych. PIerwszy odcinek tego cyklu był o Fugloy, a dzisiaj zabieramy Was na Mykines, czyli jedną z ulubionych wysp Łukasza!

[ŁŁ] Tak jest! Zdecydowanie! Ulubionych… to ewoluowało, ona kiedyś była moją ulubiona wyspą i nie mogę powiedzieć, że teraz jest moją ulubioną.

[KE] OK, to w takim razie powiedz za co kochałeś, a już nie kochasz, Mykines?

[ŁŁ] Uuu… ciekawe pytanie. Powiedziałaś: “Kochasz” i tak, to była miłość od pierwszego wejrzenia. To była miłość od pierwszego wejrzenia, bo pamiętam, że byłem pod wielkim wrażeniem tego co czułem, gdy wylądowałem tam po raz pierwszy. Wylądowałem pierwszy raz na Mykines, będąc drugi raz na Wyspach Owczych, bo za pierwszym razem mi się nie udało. Patrzyłem na Mykines z Vagar, jako coś niedościgłego, coś, czego chciałem, a nie dostałem.

[KE] Niby blisko, a daleko. [śmiech] [ŁŁ] Już poczułem smak, a nie mogłem! Straszne to było! Straszne! Po raz pierwszy na Mykines dostałem się helikopterem, wylądowałem tam z moimi dwoma kumplami Maćkiem i Grzegorzem i byliśmy tam po prostu sami. To była połowa czerwca, tysiące maskonurów i my sami. To było niesamowite! Była słoneczna pogoda. A ja uwielbiam południowe wybrzeże Mykines, bo moim zdaniem to najpiękniejsze wybrzeże na Wyspach Owczych. To połączenie odosobnienia, końca świata i pustki, która tam jest, bo ludzi tam w zasadzie nie ma, a przynajmniej kiedyś nie było tam turystów. Zabudowy jest całkiem sporo, bo budynków na Mykines jest chyba ze 30 albo 40, więc widać, że kiedyś to bardzo mocno żyło. No i maskonury! Klimat latarni, klimat historii i życia na Mykineshólmur, czyli wysepce, która jest tak jakby przyklejona do Mykines. Tam jest wiele kontekstów, które mi się zawsze podobały. Mykines jest najpiękniejsza, kiedy nie ma tam ludzi. Zwiedzanie Mykines teraz, kiedy ludzi jest bardzo dużo to jest zupełnie inne doznanie. Dużo, dużo, dużo gorsze. No ale cóż, żyjemy w czasach Instagrama, mediów społecznościowych i to zainteresowanie wybucha. Ono wybuchło 5-6 lat temu, prawda? Wcześniej takich tłumów nie było?

[KE] To prawda! Nie tylko na Mykines można odczuć to, że turystów przybywa.

[ŁŁ] Turystów jest coraz więcej i musicie wiedzieć, że w tym momencie czasami zdarza się, że turystów jest około 350.

[KE] Tak, tak! Zwłaszcza jak są te 3 łódki, prawda?

[ŁŁ] Dodatkowo została wprowadzona opłata na szlak. Dodatkowo została odcięta połowa szlaku na Mykines.

[KE] To się tak naprawdę zaczęło w zeszłym roku, kiedy w połowie sezonu szlak był na tyle zabłocony, że chodzenie po tej ścieżce było niebezpieczne i było można się ześlizgnąć.

[ŁŁ] To była tylko i wyłącznie wymówka! Tylko i wyłącznie wymówka, dlatego, że tysiące turystów tam przyjeżdżało i nie trzymali się ścieżki, tylko wchodzili, mówiąc wprost, w sposób chamski, między gniazda maskonurów próbując sobie czasami wręcz zrobić zdjęcie z wylatującym maskonurem i to było straszne. Dlatego ten szlak został zamknięty i moim zdaniem już nigdy nie będzie otwarty, a na pewno nie w najbliższej przyszłości.

[KE] No ok. W tym sezonie wymówką był remont mostku między Mykines a Mykineshólmur.

[ŁŁ] To jedna rzecz! Ale szlak nie został zamknięty na wysokości mostku, ale został zamknięty dużo, dużo wcześniej i tam powiedziano, że przy okazji remontu mostku nie dopuszczają turystów do doliny Lamba, gdzie jest najwięcej maskonurów i gniazd, dlatego, że robią tam różnego rodzaju badania i rzeczywiście rozmawiałem w tym roku z dwoma Amerykanami, którzy prowadzili tam badania. WIdziałem ich tylko raz, a w tym sezonie na Mykines byłem około 20 razy, co tydzień, co wtorek, a dolina była zamknięta przez cały czas.

[KE] Jasne! Ale alternatywą była północ Mykines, takie dosyć strome wybrzeże klifowe i plaże.

[ŁŁ] Z pięknym widokiem, bo to jest taki punkt widokowy. Idzie się drogą w górę miejscowości i pojawia się piękny widok na północne wybrzeże Mykines i widok na Vagar. Jest całkiem ok, ale problemem jest to, że nie można doświadczyć czegoś, co z biegiem lat stało się moim ulubionym elementem na Mykines – gniazd głuptaków. Mykineshólmur to jedyne miejsce na Wyspach Owczych, gdzie gniazdują głuptaki. Piękne, duże ptaki, które podobnie jak maskonury, niesamowicie szybują na wietrze.

[KE] I są też dużo większe od maskonurów, mają ogromną rozpiętość skrzydeł i są takie majestatyczne.

[ŁŁ] Są takie miejsca na Mykineshólmur, gdzie można stanąć na klifie, albo się na nim położyć wychylając głowę za klif i one po prostu na waszej wysokości szybują. To robiło na mnie zawsze największe wrażenie!

[KE] Plus, na Mykineshólmur bardzo często można wypatrzeć foki.

[ŁŁ] Tak! I widok latarni, bo zdjęcie na latarni na Mykines to…

[KE] Klasyk, klasyk!

[ŁŁ] To najdalej na zachód wysunięty punkt na Wyspach Owczych i jest to przepiękne miejsce i jest to  przepiękne zdjęcie!

[KE] Ono było nawet swego czasu na znaczku pocztowym.

[ŁŁ] To jest jedno z niewielu miejsc na Wyspach Owczych, które było bombardowane podczas II wojny światowej, bo Niemcy próbowali zniszczyć znaki nawigacyjne. Miejsce, które jest symbolem zmian na Wyspach Owczych. Symbolem tego, jak bardzo turystyka weszła w życie społeczne i krajobraz Wysp Owczych. Przyznaj, że podróżując po Wyspach Owczych nie czujesz tej masy turystów, która tutaj jest w sezonie. Widać tych turystów tylko w punktach węzłowych, Saksun czy Mykines i na Mykines tych turystów jest po prostu za dużo.

[KE] Jasne, ale z drugiej strony chociażby ograniczona ilość miejsc, biletów na łódkach i na pokładzie helikoptera i tak sprawia, że ten przepływ ludzi jest w jakimś stopniu kontrolowany.

[ŁŁ] Nie jest kontrolowany tak do końca, bo o ile rzeczywiście jest ograniczona liczba miejsc na Jósupie, małym stateczku, który jest częścią komunikacji zbiorowej na Wyspach Owczych, jest ograniczona, o tyle firma, która obsługuje ten statek wprowadziła dodatkowe rejsy poza rozkładem.

[KE] One są też droższe.

[ŁŁ] I dodatkowo weszła na tę linię firma Puffin.fo z Vestmanny, czyli operator łódek pływających na klify Vestmanna.

[KE] I robi się ciasno.

[ŁŁ] Robi się bardzo, bardzo ciasno. W tym roku dochodziło do bardzo kuriozalnych sytuacji, dlatego że rozkładowy rejs popołudniowy z Mykines startował z Mykines o tej samej porze, co łódka z Vestmanny i ludzie się mieszali.

[KE] Zrobił się kocioł.

[ŁŁ] To był wręcz czasami niebezpieczne. Warto dodać, że wycieczka na Mykines może być również pułapką, tak jak Fugloy. Można tam utknąć i to tak realnie.

[KE] Zdarzało się niestety kilkukrotnie, nawet kilkunastokrotnie, że nasi turyści do nas nie dojeżdżali , ponieważ dzwonili informując, że utknęli na noc na Mykines.

[ŁŁ] Nasi, to nie znaczy z wycieczek Faroe.pl.

[KE] Nie, nie nie! Nasi, nie z wycieczek, tylko nasi turyści prywatni, którzy przez Airbnb czy booking rezerwowali u nas noclegi. Jest to możliwe, dlatego zawsze kategorycznie odradzamy wycieczkę na Mykines w ostatni dzień pobytu na Wyspach Owczych.

[ŁŁ] Ale Mykines to nie tylko maskonury, głuptaki i poczucie końca świata, które tam jest bardzo, bardzo mocne. Mocne, jeżeli uda Wam się zostać tam na noc, to rzeczywiście poczujecie ten klimat, bo przyjeżdżając z grupą innych 300 turystów rano i wyjeżdżając po południu tego końca świata nie poczujecie. Ale za to poczujecie lokalność, chociażby wizytując lokal, który nazywa się The Locals.

[KE] Prowadzony przez panią Katrinę, osobowość Mykines.

[ŁŁ] Tak jest! Pani Katrina, osobowość autorytarna. [śmiech] [KE] Trzeba powiedzieć, że Mykines słynie z takich osobowości, bo oprócz Katriny mamy też Odę-Awanturnicę, która w tym roku była bardzo cięta na Polaków i napisała na Facebook’u taki bardzo niewybredny post, o tym, że grupa 30 Polaków zeszła ze szlaku i zadeptała Mykines. Potem się okazało, że to nie była grupa, ale grupki nawet się nie znające i nie wszyscy byli z Polski, po prostu byli to jacyś inni Słowianie.

[ŁŁ] Ona jest po prostu kobietą z Torshavn, która wymyśliła sobie, że będzie przewodnikiem po Mykines i próbuje uświadomić lokalnej społeczności na Wyspach Owczych, że tylko i wyłącznie turystów po Mykines powinni oprowadzać lokalni przewodnicy. Sama jest na tyle specyficzną osobowością, że jest jest nielubiana przez lokalsów na Mykines i zastanawiają się, jak ją stamtąd wygonić. No ale nie będziemy mówić o Odzie, pozdrawiamy ją mocno.

[KE] Oda do radości! [śmiech] [ŁŁ] Życzymy Odzie więcej radości!

[KE] Dokładnie! [śmiech] Ja się podpinam do tych życzeń! Mówiąc o Mykines nie można pominąć postaci szczególnej, wrażliwej, artystycznej, mianowicie Sámala Joensena, który jako pseudonim wziął sobie nazwę swojej wyspy, z tym, że pisownia pseudonimu nieco różni się od obecnej pisowni wyspy ze względu na reformę ortograficzną, która miała tam miejsce swego czasu. Sámal Joensen-Mikines, malarz, który pierwotnie miał zostać muzykiem, ale zainspirowany pracami szwedzkiego malarza Williama Gislandera, który przyjechał tworzyć na Mykines, stwierdził, że on też tak chce, też chce być malarzem. To była dobra droga, zrobił bardzo dużą karierę i powiedziałabym, że to topowy farerski malarz, którego prace można okazjonalnie znaleźć również zagranicą. Bardzo duży przekrój tematyki, czyli od landschaftów, przez tematykę typowo narodową, stroje farerskie, taniec korowodowy, grindadrap czy pogrzeb. Miał serię obrazów trumiennych, ponieważ…

[ŁŁ] Przygnębiających.

[KE] Tak! Wówczas populacja Mykines została zdziesiątkowana przez falę gruźlicy. Wielu mężczyzn zginęło na morzu i to jest częsty motyw u Mikinesa, czyli kobieta wpatrzona w horyzont wyczekująca męża, żeby bezpiecznie wrócił z rejsu, połowu. No i właśnie obrazy trumienne, ludzie wracający z pogrzebu czy ktoś na łożu śmierci. Sámal był pod dużym wpływem śmierci. Wybitna postać! Jego atelier można odwiedzić we wiosce Mykines, a z kolei w Galerii Narodowej w Tórshavn znajdziecie jego ogromne, wielkoformatowe prace.

[ŁŁ] W jego atelier jest w tym momencie usytuowany taki mały guest house. Kiedyś miałem okazję w nim spać. Traumatyczne doświadczenie. Może dlatego, że były tam prycze, nie było tam materacy. W Polsce byłoby już wokół tego jakieś małe muzeum, taka Żelazowa Wola, a tutaj nic. [śmiech] [KE] Myślę, że duch Mikinesa i tak się unosił…

[ŁŁ] Być może, być może. Dla mnie Mykines jest takim miejscem, że pomimo, że odwiedzam je bardzo często, gdy tam jestem czuję bardzo duży niedosyt. Tym razem jeszcze większy, bo nie mogę zobaczyć głuptaków. Czuję też taki niedosyt, głównie przez to, że nigdy nie udało mi się dojść na najwyższy szczyt Mykines. To jest takie miejsce, które rozbudza moją wyobraźnię i ilekroć wyjeżdżam z Mykines mam poczucie, że czegoś nie dokończyłem.

[KE] Tak, ale jest to też miejsce w jakiś sposób tragiczne, ponieważ tam właśnie rozbił się samolot Icelandair podczas nieudanego lądowania na Wyspach Owczych.

[ŁŁ] Kiedy to było?

[KE] To było 26 września 1970 roku i tam rozbił się samolot islandzkich linii lotniczych Icelandair. W katastrofie zginęło siedmiu pasażerów oraz kapitan, a ocalałym osobom ruszyła z pomocą osada i mieszkańcy zaopiekowali się tymi, którzy przeżyli. W zeszłym roku, w pięćdziesiątą rocznicę katastrofy Kringvarp Føroya, czyli jedyny farerski kanał telewizyjny wyemitował dwuodcinkowy dokument o tym wypadku.

[ŁŁ] Na szczycie, tam, gdzie miał miejsce wypadek, jest mały pomnik, tablica pamiątkowa. NIgdy tego nie widziałem, a chciałbym go zobaczyć. Chciałbym też zobaczyć widok z tego najwyższego szczytu, bo to co mnie tam kręci to nie sam fakt wejścia na najwyższy szczyt. Nie! Kręci mnie raczej widok! Otwiera się genialny widok na Sorvagsfjord, Tindhólmur i Gasadalur. Przepiękne miejsca, więc to jest coś… pomimo tylu lat na Wyspach Owczych…

[KE] To jest jeszcze przed Tobą!

[ŁŁ] Tak, jest jeszcze wiele miejsc przede mną!

[KE] Ale to jest wspaniałe, że ciągle jeszcze możesz odkrywać coś nowego na wyspach.

[ŁŁ] Zdecydowanie! Zdecydowanie!

[KE] Na pewno jeszcze na uwagę zasługuje Tindagjógv, czyli niewielka szczelina, niewielki wąwóz na północy wyspy. Zupełnie anonimowy i niedoceniony, przyćmiony przez Gjógv w miejscowości Gjógv. No i skamieniały las w dolinie Korkadalur z którym związana jest legenda. Mianowicie tam rzekomo rósł las i kiedy duński król postanowił wprowadzić podatek drzewny mieszkańcy skłamali, że na Mykines nie ma żadnych drzew, żeby tego podatku nie płacić. Podobno po tym akcie drzewa zmieniły się w kamienie. Ale tak naprawdę są to słupy bazaltowe, które wyglądają z oddali jak las bo tworzą takie skupisko. Kolejna ciekawostka jest taka, że na Mykines są śladowe ilości węgla, a tam gdzie węgiel, tam były drzewa, czyli być może legenda o legenda o drzewach nie jest tak całkiem wyssana z palca. Chyba najciekawszą rzeczą o Mykines, na którą natrafiłam pisząc rozdział do naszego przewodnika, to fakt, że Mykines jest tak daleko wysunięta na zachód, że znajduje się w innej strefie czasowej.

[ŁŁ] To jest mocne! [śmiech] [KE] Ta informacja po prostu mną wstrząsnęła! Oczywiście obowiązuje tam czas farerski, jednak gdyby być tak bardzo dokładnym i podzielić świat na pionowe strefy, to Mykines byłaby już w strefie -1. 

[ŁŁ] Ciekawe! Dla mnie zaskakującą informacją była informacja, którą uzyskałem od jednego z lokalsów, który kiedyś wspomniał mi w takiej przypadkowej rozmowie, że na Mykines jest około 10 000 miejsc, które mają swoje własne nazwy. Wyspa ma 10 km2, więc ta informacja wydała mi się niewiarygodna, ale jeżeli jest ona prawdziwa, a dlaczego nie miałaby być prawdziwa…

[KE] Jestem w stanie to uwierzyć, chociażby z tego względu, że Farerzy z lubością nadają imiona każdemu głazowi, przylądkowi i spokojnie jestem w stanie uwierzyć w taką ilość nazw własnych na Mykines.

[ŁŁ] Pamiętam moje olbrzymie zdziwienie, kiedy dowiedziałem się o pewnym odkryciu. Odkryciu Norwega, który przyjechał na Wyspy Owcze z morskim kajakiem i eksplorował jaskinie na Mykines. Wyobraźcie sobie, że wpłynął do jednej z tych jaskiń i wypłynął z drugiej strony wyspy! Niesamowita sprawa!

[KE] Tak, tak! On sam był wtedy w szoku i mieszkańcy też byli w szoku, ponieważ nie widzieli o tym

[ŁŁ] No właśnie! I tutaj jego historia bardzo uzupełnia się z historią, którą Wam opowiedziałem, czyli z rozmową z tym lokalsem, który wspomniał o 10 000 miejsc, które mają swoje własne nazwy, bo świadczyłoby to tylko o tym, że Mykines było bardzo mocno wyeksplorowane, gdzie każdy kamień i każde źdźbło zostało już obejrzane trzy razy, a okazuje się, że jednak można było zobaczyć coś nowego.

[KE] Ale myślę, że to dlatego, że mieszkańcy nie posiadali kajaków, a kutrem nie byli w stanie wpłynąć w tak wąską szczelinę.

[ŁŁ] Tak, ale płynąc Josupem, czyli tym małym promem z Sorvagur na Mykines, człowiek sobie uświadamia, jak kiedyś musiało się tu ciężko żyć. Jeszcze sto lat temu mieszkańcy Mykines na łodziach wiosłowych przepływali przez tą cieśninę oddzielającą Vagar od Mykines, a przecież to jest miejsce, gdzie są jedne z najsilniejszych prądów na Wyspach Owczych!

[KE] Jasne!

[ŁŁ] Tam są bardzo silne wiatry, a fale potrafią być olbrzymie. Czasami płynąc Josupem ludzie uderzają głowami o sufit! Trudno mi sobie to wyobrazić! Trudno mi sobie na przykład wyobrazić wyjazd do Torshavn po buty! Wyobraź sobie coś takiego na początku XX wieku!

[KE] Ale Mykines tak naprawdę opustoszała z innej przyczyny. Wydaje mi się, że tam kluczowym problemem, było to, że  warunki do rybołówstwa nie były sprzyjające.

[ŁŁ] No tak, ale warunki do uprawy roli były całkiem ok. Zresztą to też widać po wielkości domów, które tam są. Stare domy z początku XX wieku albo końca XIX wieku są przecież olbrzymie! Są dużo większe niż gdzie indziej!

[KE] No ale to też dlatego, że w takim szczytowym okresie w 1925 roku na wyspie mieszkało chyba z 179 osób. Wyobraź sobie prawie 180 osób w tej małej osadzie. Tłum! To było za czasów Sámala Joensena-Mikinesa.

[ŁŁ] No tak, ale bez względu na to Mykines jest symbolem rozwijającej się turystyki na Wyspach Owczych to warto Mykines odwiedzić, bo wyspa jest jedyna w swoim rodzaju, chociażby przez największą kolonię maskonurów, których jest tam cała, cała, cała masa! Prosimy Was tylko o to, żeby,  gdy będziecie eksplorować Mykines, chodzić koło tych maskonurów trzymając się ścieżki, bo im gorzej będą się turyści zachowywać, tym szybciej zostanie podjęta decyzja o całkowitym…

[KE] Zamknięciu Mykines dla turystów!

[ŁŁ] Dokładnie tak! Tak będzie! W tym kierunku to idzie.

[KE] To prawda.

[ŁŁ] Dobrze! Bardzo serdecznie Wam dziękujemy!

[KE] Dziękujemy, że wspólnie z nami odwiedziliście kolejny farerski koniec świata, jeden z osiemnastu!

[ŁŁ] Jak myślicie, który koniec świata powinniśmy podjąć tym razem? Dajcie znać w komentarzach!

[KE] Łapki w górę, subskrybujcie! [śmiech] [ŁŁ] I widzimy się za dwa tygodnie! Pozdrawiamy!

[KE] Pozdrawiamy! Vit hoyrast

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments