Wyżywienie na Wyspach Owczych

Gdzie zjeść i nie zbankrutować – oto jest pytanie! Choć ceny jedzenia na Wyspach Owczych bywają astronomiczne, istnieją niskobudżetowe warianty.

Podstawą jest żywienie się produktami z supermarketów. Co ciekawe, nie warto przywozić jedzenia ze sobą w bagażu, szczególnie jeśli przylatuje się na Wyspy samolotem. Towary w rodzaju zup instant, makaronów i budyni w proszku, są w porównywalnych cenach do polskich, zaś tak podstawowe rzeczy jak chleb, mleko czy jajka i tak trzeba kupić na miejscu.

Zatem lepiej wypełnić przestrzeń w walizce dodatkową parą butów lub ciepłych skarpet. W supermarketach można dostać gotowe dania do podgrzania w dobrych cenach. Sajgonki można kupić już za ok. 20 dkk, pizzę za 30 – 40 dkk, a wielka paka frytek kosztuje ok. 15 -25 dkk. Wchodząc do supermarketu, najlepiej od razu sięgnąć po gazetkę z bieżącymi promocjami. Tym sposobem karton soku owocowego lub masło możemy upolować za 10 dkk, jajka za 15 dkk, a jogurty za 5 dkk.

Ekonomicznym wariantem ciepłego posiłku są hotdogi na stacjach benzynowych, które kosztują 15 – 20 dkk, a przy tym smakują naprawdę nieźle. Jeżeli koniecznie chcemy wybrać się do restauracji, to najkorzystniejszymi cenowo  są lokale serwujące fast food, sieć „Angus Steakhouse” w stolicy i Klaksvík, a także chiński bufet w Tórshavn. Najtańszą elegancką restauracją jest stołeczna „Toscana”, specjalizująca się w kuchni włoskiej.